Chocolate Frogs

Czekoladowe żaby

Wzdęte zwłoki nierozwiązanych morderstw i starych rewolucji kręcą piruety i tańczą pomiędzy wirami
i zawirowaniami w swym ostatnim pochodzie w dół‚ zamulonej rzeki do delty,
gdzie są wyrzucane przez fale na sterylnie czyste plaże albo chwytane w korzenie namorzynowych katedr wysp,
które kłębią się w zatoce.

To pierwsi przybysze na tym nowym ladzie, którego pożądają obcy,
którzy na tych brzegach skryją się, by zbudować wieże do niebios.
Nadejdzie burza i spadnie deszcz i po raz kolejny zniszczy ich marzenia i nadzieje wyrzucając je do otaczających ich wód.
A kiedy będą się modlić, żaby zaśpiewają w ciemności.

Łeb pełny czekoladowych żab, ciało ciągle spieszy się, kieszeń wypchana szrapnelami,
skóra niczym piękny krzew, w oczach pełno jest przyszłości, brzuch przeszłości panem jest,
jakżeż piękna teraźniejszość, kiedy wiesz, że nie będzie trwać.

Szklaneczka pełna wódzi, dwa palce za szkłem mam, ręce pełne są obietnic,
z wyrzutów sumienia serce me łka, rozum pełny twych zachowań, na kolana padłaś raz
Łeb pełny czekoladowych żab, tylko tyle miałaś tam
Tylko tyle dałaś mi, nie mam nic więcej od ciebie

Łyżka obietnic gdy w nozdrzach tylko kurz, w płucach kłębi się tytoniowy smak,
który mieć musimy i go potrzebujemy, tabletka, by działało twoje serce, nos wyczulony na zapach kasy,
łeb pełny czekoladowych żab co z tego możesz mi dać?
Czy coś od ciebie już dostałem?
Czy coś od ciebie już dostałem?
Czy coś od ciebie już dostałem?