Raw Meat

Na pożarcie

Na pożarcie dla tych na balkonie
Kolejny rozbój w drodze do kasy, kolejny atak serca w centrum uwagi
Mógłbyś pomyśleć, że staję się cyniczny
Ale mimo tych wszystkich lat nadal zaliczam sprawdziany przed komisją lekarską
Mam swoje miejsce, wiem dokąd mogę pójść

A kelnerka zbiera zamówienia na następną kolejkę
Podczas gdy ja próbuję przepchać się przez tłum
łowca autografów chce mnie mieć
A ja nie mam siły aby go przegonić

Na pożarcie dla tych na balkonie, nie zrozum mnie źle,
Nie potrzebuję twojego współczucia
Po prostu zwróć na mnie uwagę i wynagrodź dziesiątakiem
Zwykła łza w oczach publiczności
Ze śmiechu czy wzruszenia – wielkiego to dla mnie nie ma znaczenia
Potrzebuję po prostu reakcji
Koniak w pokoju hotelowym smakuje lepiej gdy patrzysz na bazgroły na ścianach
Potępiony przez krytyków, którzy chcą mnie zetrzeć w proch
Wtedy, gdy znów nachodzi mnie natchnienie

Prowadzimy podziemne życie na autostradzie szukając monet
Podnosimy z ziemi grosiki
Naszą drogę znaczą gwiazdy…
Nie, to tylko sen brutalnie przerwany
Wóz ze szczęściem stoi w innym mieście
Mamy nadzieję, że jutro pojedzie w naszą stronę
By wyciągnąć nas z tunelu, w którym spłaciliśmy rachunki
Przyjaciołom, których pogrzebaliśmy poza linią światła

Na pożarcie dla tych na balkonie, czy tym właśnie jestem i nic nie zmieni się
Na pożarcie dla tych na balkonie, nikt inny nie oszalał, czy tak zawsze ma być

Lecz jeśli ten wóz odjedzie do innych miejsc
A ci w garniturach, którzy piją wino, nie polubią moich piosenek
Choć będę grał‚ do pustych stolików
Aż opadnie kurtyna
Zawsze znajdę siłę, by dalej iść!
Zawsze znajdę siłę, by dalej iść!