The Company (wersja 1)

Towarzystwo

Tam, gdzie żebracy przyjmują czeki
A dzieci wykradają karty kredytowe z kieszeni rozbitków życiowych leżących na drodze
Doszedłem do siebie w swojej przyszłości
A było to zaledwie wczoraj
Nie byłem pewien przeszłości, od której coś mnie w środku mdli

Stawiasz mi drinka i potem uważasz, że masz prawo wpeł‚zać do mojej głowy i rabować moją duszę
Mówisz mi, że jestem wolny, ale domagasz się kompromisów
Chcesz, abym sprzedał‚ swoje marzenia i obiecujesz, że to mi się opłaci

Chłopcy! Wypijcie za mnie teraz, na tym wzgórzu,
W pół‚ drogi na szczyt, w pół drogi na dół‚

Mówisz mi, że jestem pijany, a potem rozsiadasz się wygodnie i uśmiechasz się przez chwilę
Przekonany o swej racji, że wciąż panujesz nad swymi zmysłami
Śmieję się z twej skłonności do traktowania wszystkiego z góry
Od twych nieszczerych banałów rzygać mi się chce
Tym prędzej zrozumiesz, że jestem idealnie szczęśliwy
Jeśli pozwolisz mi samemu wybrać sobie towarzystwo

Wybieram towarzystwo jednostki jednomyślnej, całkowicie godnej zaufania
Szczerej i otwartej
Eleganckiej, doświadczonej, mądrej i pełnej uroku
Zatem odwalcie się, tym towarzystwem jestem ja sam!

Chłopcy! Wypijcie za mnie teraz, na tym wzgórzu,
W pół drogi na szczyt, w pół‚ drogi na dół‚
Wypijcie za towarzystwo, marzenie o towarzystwie
Będę żył dla mego towarzysza, aż nadejdzie śmierć
I pił‚ za mego towarzysza, aż nadejdzie po nas śmierć

tłumaczył: Tomasz Beksiński (1990)