The Web

Sieć

Deszcz tłucze w moje okno
Ta symfonia odbija się echem w moim wnętrzu
Moje spojrzenie obrzuca ściany tego mieszkania
By skorygować granice mego grobowca

Jestem jak cyklopi w kamienicach
Jestem duszą bez celu
Płaczę wśród moich gumowych roślin
Ignorując kuszące drzwi
Wycinki z prastarych gazet
Leżą rozsypane po podłodze
Poplamione winem wylanym z potłuczonego szkła
Nic nie znaczące słowa od dawna pożółkłe
Wyblakłe zdjęcia obnażające ból
Celulojdowe pijawki wysysające mój umysł‚

Skończyłaś już bawić się w kata
Rzuciłaś tę fatalną kość
Poradź,poradź,poradź mi –
Ten całun mi nie wystarczy

Starając się odrzucić te lgnące wspomnienia
Jestem tylko po to,
By tarzać się w naszej przeszłości
Swymi wymówkami wytwarzam pajęczynę
Jej nitki – żyję nadzieją i modlitwą –
Będą trwałe
Ach proszę bądźcie trwałe

Pułapka na muchy kusi owada
Bluszcz pieści ściany
Igły uprawiają miłość z narkomanami
Syreny uwodzą swym śpiewem
Pewność siebie opuściła mnie,
Wraz z tobą porzuciła mnie
Zagubiony i odtrącony,pogardzany i samotny
Całuję alienację w jej rozgorączkowane czoło
Zaufanie ściska mnie,mrok grozi mi
Twoje racje były oczywiste –
Tak powiedzieli moi przyjaciele
Ja tylko śmiałem się z twych łez
Lecz nawet błazen czasem płacze

Rozumiem, że trzymam klucz do wolności
Nie mogę pozwolić by moim życiem rządziły nici
Nadszedł‚ czas aby podjąć decyzję
Zmiany muszą nastąpić

Teraz opuszczam ciebie
Przeszłość powiedziała już swoje
Jesteś wszystkim tylko nie zapomnianą
Jesteś cierniem w mym sercu
Decyzje zostały podjęte,podjęte…

Decyzje zostały podjęte
Pokonałem moje lęki – wszystkie moje lęki –
Jaskrawy całun.

tłumaczenie: Tomasz Beksiński