Vigil (wersja 1)

Czuwanie

Słuchajcie mnie
po prostu mnie usłyszcie
jeśli mogę prosić o waszą uwagę
Uciszcie się dla głosu w tłumie.
Jestem tak zakłopotany i nie rozumiem
Wiem, że czujecie się tak samo, zawsze chcieliście powiedzieć
Ale nie dostajecie szansy
Tylko głos w tłumie

Nic już nie wiem
To już nie jest jasne
Nie mogę już odróżnić dobra od zła
Po prostu nie rozumiem
Siedziałem tu i myślałem o wymianie nowego świata za stary
Jak zmiana kanałów w TV
Albo brudu, w którym stoimy, w złoto

Gdy byłem młody
Mój ojciec powiedział‚ mi, że tylko źli faceci giną
Wtedy to tylko drobne, niewinne kłamstwo
Było jednym z pierwszych, lecz zabolało mnie najbardziej
A prawda żądliła jak łzy w moich oczach
że nawet dobrzy faceci muszą zginąć
Nie ma uzasadnienia, nie ma zbrodni i nigdy nie wiedziałem dlaczego
Nawet teraz nadal przez to płaczę

Jeśli jest ktoś na górze, czy mógłby rzucić mi linę
Tylko drobną pomocną dłoń, tylko odrobinę zrozumienia
Tylko kilka odpowiedzi na pytania, które mnie teraz otaczają
Jeśli jest ktoś na górze, czy mógłby zrzucić mi linę
Tylko odrobinę światła za przewodnika by odróżnić zło od dobra
Tylko kilka odpowiedzi na pytania które Ci zadaję
Czuwam w dziczy luster
Gdzie nic tu nie jest tym, czym się zdaje
Stoicie tak blisko ale nigdy nie tego zrozumiecie
Bo wszystko co widzimy nie jest tym czym się zdaje, czyżbym oślepł?

I siedzicie tu i omawiacie rewolucję
Ale czy możecie mi po prostu powiedzieć kto tu dowodzi?
Gdy opowiecie mi o siłach, z którymi walczymy
Wtedy z wdzięcznością przyłączę się i sporządzę plany
Ale na razie tylko nasze koszulki wołają o wolność
A nasze głosy są zakneblowane przez naszą chciwość
Nasze umysły są w zaprzęgu wiedzy
Wzgórza i woli by zwyciężyć
I jeśli to nie jest to w co wierzycie
Możecie mi chociaż dać znak
że nie stoję sam
że nie jestem tylko głosem w tłumie

Jeśli jest ktoś na górze, czy mógłby rzucić mi linę
Tylko drobną pomocną dłoń, tylko odrobinę zrozumienia
Tylko kilka odpowiedzi na pytania, które Ci zadaję
Jeśli jest ktoś na górze, niech po prostu zrzuci mi linę
Tylko odrobinę światła za przewodnika by odróżnić zło od dobra
Tylko kilka odpowiedzi na pytania które Ci zadaję
Będę czuwać w dziczy luster
Gdzie nic nie jest dokładnie tym, czym się zdaje
Wyciągacie dłonie, jesteście tak blisko, że możecie tego dotknąć
Ale wszystko to znika, zawsze gdy jest tak blisko
Ale pewnego dnia zrozumiemy, że stoimy w jasności
Do tego czasu będę czuwać w dziczy luster
Nic tu nie jest tym, czym się zdaje
Boję się krzyczeć bo mogę przyciągnąć uwagę sił‚
Które przewodzą naszym myślom i życiom
Gdy dowiedzą się, że to czego chcę to najbardziej zabójcza broń, to jest prawda.
Dzień za dniem staje się coraz głośniejsza
Dzień za dniem staje się coraz silniejsza
Ale kiedy nie mogę już krzyczeć i muszę odzyskać pewność
Słucham tłumu.

(A chłopiec stał‚ i spoglądał‚ na wzgórze, A wzgórze odwzajemniło spojrzenie)

tłumaczył: Michał Ziemski