Vigil (wersja 2)

Czuwanie

Posłuchajcie! Wysłuchajcie mnie!
Proszę Was o uwagę!
Uciszcie się, by usłyszeć głos w tłumie
Miesza mi się wszystko i nic już nie rozumiem
Wiem, że czujecie to samo i zawsze chcieliście to powiedzieć
Lecz nie macie szans, jesteście tylko głosem w tłumie
Już nie wiem, o co tu chodzi, wszystko się zatarło
Nie umiem odróżnić dobrego od złego
Po prostu nic już nie rozumiem

Siedziałem tu i rozmyślałem nad zamianą nowego świata na stary
Tak, jak zmienia się kanały w telewizorze
Lub ten brud, w którym stoimy, na złoto
Gdy byłem mały, ojciec powiedział mi, że umierają tylko źli
Wtedy było to tylko niewinne kłamstwo,
Jedno z pierwszych, jakie słyszałem
Lecz zraniło mnie najbardziej, a prawda że nawet dobrzy muszą umrzeć,
Bez przyczyny, nie popełniwszy przestępstwa, ukłuła niczym łzy w oczach
Nigdy nie pojąłem dlaczego
Nawet teraz skłania mnie to do płaczu

Jeśli jest ktoś tam na górze, może rzuciłby mi linę
Wystarczy pomocna dłoń i odrobina zrozumienia
Kilka odpowiedzi na otaczające mnie pytania
Wystarczy niewielki promyk światła, bym odróżnił dobre od złego
I kilka odpowiedzi na pytania, które Wam zadaję

Wciąż czuwam na bezludziu pełnym luster
Gdzie nic nie jest nigdy tym, czym się wydaje
Jesteś tak blisko mnie, lecz nie rozumiesz
Gdyż to, co widzimy, nie jest wcale tym, czym się wydaje
Czy jestem ślepy?

A wy siedzicie tam i mówicie o rewolucji
Ale czy potraficie powiedzieć, kto nią kieruje?
Jeśli powiecie mi, po której stronie walczymy
Dołączę do Was i chętnie pomogę w przygotowaniach
Lecz teraz wolność wypisana jest tylko na Waszych koszulkach
A nasze głosy zdławiła chciwość
Nasze umysły opanowała wiedza, wizja wzgórza i chęć odniesienia sukcesu
A jeśli nie w to wierzycie, dajcie mi znać, że nie jestem osamotniony
że nie jestem tylko głosem w tłumie

Wciąż będę czuwał‚ na bezludziu pełnym luster
Wyciągasz rękę, jesteś tak blisko, że niemalże możesz to uchwycić
Lecz to zawsze znika wtedy, gdy jest już takie bliskie
Któregoś dnia przekonamy się jednak, że stoimy w blasku światła
Póki to nie nastąpi, będę czuwał‚ na bezludziu pełnym luster
Nic tu nie jest tym, czym się wydaje

Boję się krzyczeć, by nie zwrócić na siebie uwagi mocy,
Które kontrolują nasze myśli i nasze życie
Gdyż wtedy dowiedzą się, że to, czego pragnę jest bronią najstraszliwszą
A jest nią prawda

Dzień po dniu to narasta, staje się potężniejsze
Lecz gdy krzyczeć już nie mam sił, potrzeba mi duchowego wsparcia
Wtedy wsłuchuję się w tłum

tłumaczył: Tomasz Beksiński (1990)